Tagi
Przewodnik turystyczny i opinie
Kategorie: Wszystkie | Film | Kuchnia | Literatura | Miejsca | Muzyka | Praga | Varia
RSS
niedziela, 30 grudnia 2012
Minulost

Słucham na okrągło, Mikołaj kochany podrzucił pod choinkę. Miło, że się staruszek domyślił :)

Od paru tygodni na Liście Przebojów Trójki, trzyma się ostatnio w pierwszej dziesiątce.

sobota, 22 grudnia 2012
Farby wodne

Koniec roku skłania do podsumowań. Odkąd sobie trochę odpuściłam i nie chcę już być idealna lubię je robić. Wychodzę z założenia, że po stronie plusów zawsze będzie więcej, a to co się nie udało w mijającym roku, uda się w przyszłości. Bo dlaczego nie? Pamiętam o ważnych spotkaniach, bezinteresownych sąsiadach, dobrych chwilach i inspirujących książkach. W radiowej Trójce trwa ranking książek, dzięki którym zapamiętamy rok 2012. Przejrzałam sobie folder ze spisem moich lektur i ta książka to jedna z tych, o których będę długo pamiętać. Dziwne, że nie pisałam tu o niej, pasuje przecież do tego bloga, a ja gorąco polecam jej lekturę.



Historia czeskiej Żydówki, która przetrwała Auschwitz być może tylko dlatego, że dostała zlecenie malowania portretów Romów do badań antropologicznych doktora Mengele. Była mu potrzebna do tworzenia dokumentacji eksperymentów medycznych i prowadzonych badań pseudonaukowych. Więźniów traktował jak przedmioty, po zużyciu, przeznaczał ich do utylizacji, do komór gazowych. Wolał akwarele uzdolnionej plastycznie Diny niż fotografie, bo twierdził, że znacznie lepiej oddają kolor skóry Romów. Tę część książki czytałam po kawałku, mdliło mnie przy opisach poczynań doktora i jego pomocników.

Druga część książki to historia konfliktu między Diną Gottliebovą a Muzeum w Auschwitz i Romami o ocalałe akwarele. Nie jestem w stanie opowiedzieć się po żadnej ze stron. Czy obrazy powinny zostać w muzeum? Czy są jednak własnością malarki, mimo iż malowane na zlecenie Mengele. Czy powinny do niej wrócić (teraz już raczej do jej spadkobierczyń)? Nie wiem. Na tym też polega talent reporterski Lidii Ostałowskiej. Ona opisuje rzeczywistość. Historia jest wielowątkowa, ale każdy fragment służy opisywanej historii. Autorka ani na moment nie traci z oczu tematu książki. Nie ulega pokusom aby rozwinąć któryś z pobocznych wątków bardziej niż jest to potrzebne. Autorka jest przezroczysta, racje i prawo głosu rozdaje po równo, jest obiektywna i rzeczowa. Język jest oszczędny ale książka budzi emocje i porusza.

Farby wodne to jedna z najlepszych reporterskich książek jakie czytałam. I zupełnie nie jest ważne, w którym roku ;)

 

wtorek, 18 grudnia 2012
Pane prezidente

niedziela, 16 września 2012
Bez tytułu

Mam przerwę. Mam nadzieję, że chwilową.

České Budějovice 2011

niedziela, 06 maja 2012
Dwie wieże ze stu

 

Praga nazywana jest miastem stu wież. Jedne z najbardziej charakterystycznych i moim zdaniem najpiękniejszych to dwie osiemdziesięciometrowe wieże gotyckiego kościoła Panny Marii przed Tynem (Kostel Matky Boží před Týnem), które górują nad Rynkiem Staromiejskim (Staroměstské náměstí). W panoramę miasta wpisują się od przełomu XV i XVI wieku. Nie są takie same, łatwo zauważyć, że wieża południowa jest wyraźnie szersza. Między wieżami, na szczycie głównej nawy, wzrok przyciąga kamienny krzyż a pod nim złota rzeźba Marii Panny z Jezusem na ręku. W nocy jest pięknie oświetlona, a w pogodne dni skrzy się w słońcu. Ta rzeźba to dzieło praskiego złotnika Melichara Bartla z 1626 roku, pod nią stał niegdyś posąg króla Jerzego z Podiebradu (Jiří z Poděbrad, król Czech w latach 1458-71) z mieczem w ręku. Łaciński napis głosił: Veritas vincit – prawda zwycięży. Na miejsce podobizny króla Jerzego, którą strącono w nocy 17 stycznia 1623 r., miał stanąć posąg cesarza Ferdynanda II, ale nigdy te plany nie zostały zrealizowane. A rzeźba Jerzego z Podiebradu, podobnie jak i złoty kielich – symbol ruchu husyckiego, nie miała racji bytu w wystroju katolickiego kościoła – wszak był to pierwszy król państwa europejskiego, który odrzucił wiarę katolicką i przyjął nauki Jana Husa.

 

 

 

Kościół Panny Marii przed Tynem od zarania był ważnym ośrodkiem średniowiecznej myśli religijnej. Tutaj głosili kazania poprzednicy Jana Husa, myśliciele reformacji: Konrad Waldhauser i Jan Milicz z Kromieryża. Wojny husyckie odmieniły dzieje świątyni – z rąk husytów dostała się pod władanie katolików, by w 1463 roku znów stać się ośrodkiem reformacji. Tak było do bitwy na Białej Górze (Bílá Hora, 8 listopada 1620 r.), starcia między czeskimi protestantami a zwycięskimi wojskami katolickich Habsburgów. Kościół tyński wrócił w ręce katolików i stał się świadkiem brutalnej rekatolicyzacji. Na rynku starcono 27 najwybitniejszych przedstawicieli husyckiej szlachty czeskiej – przypominają o tym białe krzyże z granitowych kostek w bruku pod ratuszem. Stąd agresywne niszczenie wszelkich symboli husyckich. W miejscu kielicha stanął posąg Matki Boskiej, a sam kielich został przerobiony na aureolę Madonny.   

 

 

Ale wróćmy do wież. Podobnie jak inne praskie wieże i te nie uchroniły się przed rażeniem pioruna. Uderzył po południu w północną wieżę 29 lipca 1819 r. i wywołał pożar, w którym spłonęła cała górna część wieży – dach z ośmioma wieżyczkami i dzwon z 1585 roku. Z wieży zostały cztery gołe poczerniałe ściany. Na szczęście wiatr sprzyjał i nie przeniósł języków ognia na drugą wieżę i kryjący się w jej wnętrzu dzwon Maria. Wieża została całkowicie odbudowana w 1835 roku, wcześniej zabezpieczono ją jedynie prowizorycznie i 23 maja 1826 r. zawieszono nowe dzwony: mniejszego Wojciecha i większego Rudolfa. Oba były dziełem Karla Bellmanna. Z Rudolfem wiąże się pewna historia. Otóż dzwon pękł i został oddany do Czeskich Budziejowic na ponowne odlanie. Powtórne zawieszenie dzwonu miało miejsce 19 października 1886 r. Po poświęceniu dzwonu zaczęto go wciągać na górę, niestety lina nie wytrzymała i dzwon spadł na ulicę - na szczęście z wysokości jedynie metra. Poszukiwanie odpowiednio grubej i mocnej liny trwało do następnego dnia, okazało się, że nikt nie wie ile tak naprawdę waży Rudolf. Każda waga wskazywała inne wartości, od 2 512 do 2 559 kg. Mimo tych przeciwności 20 października Rudolf zawisł ponownie w północnej wieży kościoła tyńskiego.

Ostatni raz dzwony zabrzmiały razem 6 listopada 1916 roku, nie przetrwały na swoim miejscu I wojny światowej. Na ich miejsce mistrz z Czeskich Budziejowic w 1925 r. odlał nowy dzwon – Świętego Wacława i w 1930 r. - Wojciecha. Oba zostały zarekwirowane podczas II wojny światowej w 1942 roku. Obecnie w północnej wieży służy dzwon poświęcony 16 kwietnia 1992 roku. Waży 960 kg i bije wespół z dużo starszym i cięższym sąsiadem z południowej wieży – Maria waży 6 450 kg i pochodzi z 1553 roku. Południowa wieża miała więcej szczęścia, nie trawił jej pożar, dzwon przetrwał niespokojne czasy, a przy jego rekonstrukcji w latach osiemdziesiątych XX w. okazało się, że jest to jedyny w Czechach dzwon pokryty płatkami złota, prawdziwy unikat.

 

 

 

W latach 1970-2000 kościół Panny Marii przed Tynem przeszedł całkowitą, generalną rekonstrukcję. Niestety wstęp na wieże jest niemożliwy, a byłaby to z pewnością ciekawa i wymagająca odwagi wspinaczka. Na szczyt północnej wieży wiedzie 89 schodów, do połowy kamiennych, później drewnianych. Droga wyżej prowadzi już tylko po drabinie. Do wieży południowej można się dostać kamiennym przejściem między wieżami na wysokości sklepienia głównej nawy. To stąd egzekucje husytów na Rynku Staromiejskim 21 czerwca 1621 r. oglądał rektor Uniwersytetu Karola. My możemy spojrzeć na Rynek jedynie z wieży Ratusza.

 

 

 

Źródła:

Věže v dějinách stověžaté Prahy/ Josef Hrubeš, Eva Hrubešová. Praha, 2008.

Praga, przewodnik / Antoni Kroh. Pruszków, 2007.



środa, 02 maja 2012
Święty Wacław na koniu bez głowy. Razy osiem ;)

Autorką tej fotki (i następnej) jest KiNGa, która obwieszona dziwnym sprzętem dzielnie towarzyszyła mi w ostatnich wędrówkach po Pradze. Zwiedzanie zwiedzaniem (nie zapomnę ruchu posuwistego do tyłu w katedrze!), ale to, że dawała się zaciągnąć do księgarni i cierpliwie na mnie czekała zasługuje na większą laudację. KiNGa - dziękuję! :)

 

 

Św. Wacław góruje nad placem swojego imienia (Václavské náměstí) od 1924 r. Stanął jako ostatni, makieta pomnika była już gotowa w 1900 r., a jego odsłonięcie nastąpiło w 1913 r. Towarzyszą mu czescy święci patroni: Ludmiła, Prokop, Agnieszka i Wojciech. Podobno najgorętsze dyskusje wywołał wybór konia, który miał pozować rzeźbiarzowi - Josefovi Václavovi Myslbekovi. Wybór padł na wojskowego ogiera Ardo. To najczęściej spod pomnika ruszają w dół ku staremu miastu wycieczki prowadzone przez przewodników z kolorowymi parasolkami. Tutaj łatwo się z kimś umówić a jednocześnie zgubić w tłumie kolorowych, głośnych turystów pstrykających na oślep zdjęcia. 

 

Jak widać, święty prezentuje się okazale z każdej strony, a koń odzyskał głowę.

 

Info o pomniku z przewodnika Antoniego Kroha (Pruszków, 2007). Autorką zdjęć jest KiNGa.

środa, 28 marca 2012
Ciążenie powszechne

Czyż klubokawiarnia Grawitacja nie jest najlepszym miejscem na akcję pt. "Polsko-czeskie przyciąganie"?

wtorek, 06 marca 2012
Litery w wielkim (i mniejszym) mieście

Tyle liter w mieście! Nazwy ulic, placów i stacji metra, numery budynków, tablice informacyjne, drogowskazy, szyldy muzeów, banków i sklepów, plakaty, krzyczące reklamy… Prawdziwy gąszcz krojów, stylów, kolorów i kształtów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Osobnym tematem jest system informacji miejskiej – oznakowanie ulic, placów i skwerów, budynków użyteczności publicznej, tablice informacyjne, plany, drogowskazy. Dobrze zaprojektowane – ułatwiają komunikację, pozwalają „znaleźć się” nie tylko turystom, czy przyjezdnym, ale też mieszkańcom, poprawiają komfort życia i wizerunek miasta, podnoszą poziom bezpieczeństwa. Są miasta, takie jak Praga, które zawdzięczają swój niepowtarzalny charakter m.in. tablicom z nazwami i numerami ulic. W Pradze masowo są sprzedawane pamiątki turystyczne – wszelkiego rodzaju gadżety w kształcie czerwonych tabliczek z nazwą ulicy i oznaczeniem dzielnicy miasta.

Forma obecnych praskich znaków ulicznych ukształtowała się w XIX w., kiedy to władze miasta postanowiły ujednolicić wygląd przestrzeni publicznej. Większość tablic wykonano w latach 1970-1990. Do niedawna białe litery malowano ręcznie przy pomocy szablonów. Zmechanizowana produkcja tablic pozwoliła na ułatwienie pracy, ale jednocześnie fatalnie wpłynęła na kształt liter. Poszczególne warsztaty wytwarzające tablice nie wahały się przed zmienianiem wyglądu znaków w zależności od długości napisu. I tak litery były zwężane, poszerzane i zniekształcane. W rezultacie można spotkać tablice, na których napisy różnią się między sobą stopniem i krojem pisma a nawet organizacją informacji. W 2009 r. w pracowni projektowania pism i typografii Akademii Sztuk Pięknych, Architektury i Projektowania w Pradze (VŠUP) pod kierunkiem Filipa Blažka grupa studentów stworzyła kompleksowy projekt oznaczenia ulic i domów w mieście. Analizując temat projektanci doszli do wniosku, że niedbałe oznaczenie ulic to problem całych Czech, zaproponowali więc zastosowanie jednolitego uniwersalnego systemu w skali całego kraju. Jednak wdrożenie projektu do zastosowania wymaga czasu i dobrej woli, a i tak nie wiadomo czy dojdzie do skutku.

 

Praga

 

Brno

 

Jindřichův Hradec

 

Mikulov

 

Telč

 

České Budějovice

 

Z Pragi na razie jedna tablica, ale już za chwilę będzie ich więcej. Bo mają swój urok :)

 

Informacje o praskich tablicach z nazwami ulic: Oznaczenia uliczne w Pradze / Filip Blažek, tł. Jerzy Dźwigała. W: 2+3D nr 39 II/2011



piątek, 06 stycznia 2012
Telč i Třeboň w jeden dzień. Odc. 2. i ostatni: Třeboň

 

W Třeboni powitało mnie ostre popołudniowe słońce, takie jakie wychodzi po deszczu w parny letni dzień. W zasadzie można powiedzieć, że to powtórka z rozrywki, znowu zamek przylegający do ładnego rynku z podcieniowymi kamieniczkami. Třeboň ma charakter uzdrowiskowy i to się da zauważyć bardzo szybko. Miasto oferuje wiele terenów zielonych, piękny i rozległy park zamkowy i miejsca do sportowej rekreacji. Przyjemny, podłużny rynek otaczają kamienice z okresu renesansu i baroku. Szczególnie przyciaga wzrok biały dom z 1544 r., w którym mieści się hotel Bílý Koníček. Oryginalny szczyt kamienicy zakończony jest wieżyczkami. Ponad dachy przyrynkowych kamienic wznosi się wieża ratusza z 1566 r., przebudowanego w XVII-XIX w. Plac zdobi renesansowa studnia i kolumna maryjna z 1781 r.

 

 

 

 

 

 

Prawa miejskie Třeboň uzyskała od Rožmberków, którzy odkupili osadę od panów z Landštejna w 1341 r. Ponad dwieście lat później miasto i zamek objął we władanie ostatni z Rožmberków, Petr Vok, który cieszył się dobrą sławą. Za jego życia codziennie rano i popołudniu na zamku w Třeboni wydawano posiłki dla biednych. Po jego śmierci utrwaliła się legenda dobrodzieja i sympatycznego zalotnika, którą rozszerzyła literatura i utrwalił film.

Do zamku wiodą cztery bramy, jedna z nich – północna, datowana na 1607 r., jest usytułowana w narożniku miejskiego rynku. Zamek był wielokrotnie rozbudowywany i przebudowywany. Brat Petra, Vilém z Rožmberka, przebudował go w stylu renesansowym po pożarze w 1562 r. Rodzina Schwarzenbergów, która w 1660 r. w odziedziczyła zamek przebudowała go w stylu barokowym. W latach 20. XX w. Schwarzenbergowie spędzali w zamku już tylko Boże Narodzenie i Nowy Rok, przez resztę roku służył jako hotel. W 1940 r. zamek zabrało gestapo, a po II wojnie światowej został upaństwowiony. Zamek można zwiedzić z przewodnikiem, do wyboru są trzy trasy: renesansowe komnaty Rožmberków, XIX-wieczne apartamenty Schwarzenbergów oraz kazamaty, stajnia i psia kuchnia (!).

 

 

 

 

 

Park zamkowy zaczął się kształtować za Petra Voka w XVI w., wcześniej, jak się domniemywa, naprawdopodobniej zamek okalał teren z wodną fosą. Pan z Rožmberków chciał cieszyć oko zielonym otoczeniem, stawiał drewniane altany, które służyły przy uroczystościach i letnich zabawach. Oczywiście nic się nie zachowało. Książę Jan Adolf II Schwarzenberg nadał ogrodowi charakter angielskiego parku, sadził całe kolekcje drzew i egzotycznych roślin. Podobno park nie przeszedł większej przemiany od tamtych czasów, czyli początku XIX w. Po 1945 r. był trzykrotnie odnawiany (w l. 50., 70. i 90.). Jest ulubionym miejscem odpoczynku mieszkańców i kuracjuszy z ośrodków uzdrowiskowych, rzeczywiście miło jest przysiąść w cieniu i schronić się przed tłumem turystów okupujących pobliski rynek.

 

 

 

Stare miasto od południa okalają brzegi stawu Svět, wzdłuż których biegną szlaki spacerowe i rowerowe. Po stronie południowo-wschodniej znajduje się park i neogotycka kaplica - mauzoleum Schwarzenbergów, ufundowana przez Jana Adolfa II. Schwarzenberga i jego żonę Eleonorę. W krypcie z 1877 r. spoczywa 26 członków tego rodu.
Niestety chcąc zdążyć na ostatni tego dnia autobus do miejsca mojego noclegu musiałam z przyjemności zwiedzania krypt zrezygnować. Ale i tak na jeden dzień miałam dosyć, dwa miasta, dwa zamki, komnaty i apartamenty, zamkowe ogrody, zatłoczone rynki, podcieniowe kamieniczki, słone paluszki i zimne piwo na obiad. Wystarczy. A następnego dnia ruszyłam do Czeskich Budziejowic.

Za źródła posłużyły mi:
Czechy, praktyczny przewodnik / Sławomir Adamczak, Katarzyna Firlej. Bielsko-Biała, 2008
i czeska Wikipedia



sobota, 31 grudnia 2011
O Milenie

O Milenie Jesenskiej wiedziałam tyle, ile pisze Wikipedia. I oczywiście nie raz czytałam o jej bliskiej znajomości z Franzem Kafką. Najpierw wpadły mi w ręce jej teksty publicystyczne Ponad nasze siły, wydane w serii reportażowej Czarnego. Ale przeleżały nieczytane parę ładnych miesięcy właściwie nie wiadomo dlaczego. Okazało się, że czekały na swoje preludium – biografię Jesenskiej pióra szwedzkiego pisarza, dziennikarza i krytyka literackiego Steva Sema-Sandberga, którą pochłonęłam w dwa wieczory. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne w serii Lilith, poświęconej niezwykłym kobietom.

Nie mogłam się oderwać od dramatycznych losów Mileny, kobiety niezwykłej, niezależnej, inteligentnej, odważnej i bardzo samotnej. Wychowywała się bez matki, zmagając się z brakiem akceptacji i odrzuceniem przez ojca. Jej wybory nie były jednoznaczne. Bohaterka rozczula nieporadnością z jaką starała się zwrócić na siebie uwagę otoczenia, denerwuje skrajnym egoizmem, wzbudza podziw niezłomnością przekonań i poczynań. Jej postać jest wieloznaczna, skomplikowana i fascynująca…

W Jesenskiej urzeka mnie jej sposób na wolność, podczas gdy całe życie zmagała się ze zniewoleniem. Tym sposobem było pisanie. Zawsze pisała o rzeczach ważnych nawet jeśli były codzienne i powszednie. Miała dar obserwacji i wyciągania wniosków. I nie bała się ich wyciągać. Pozostała wolna do końca. Zmarła w niemieckim obozie koncentracyjnym dla kobiet Ravensbrück.

 




Ravensbrück. O Milenie Jesenskiej / Steve Sem-Sandberg, przeł. Irena Kowadło-Przedmojska. Wołowiec, Wydawnictwo Czarne, 2009 (Seria Lilith)

 

Ponad nasze siły. Czesi, Żydzi i Niemcy, wybór publicystyki z lat 1937-1939 / Milena Jesenská, wyboru dokonali Václav Burian i Leszek Engelking, przeł. i przedmową opatrzył Leszek Engelking. Wołowiec, Wydawnictwo Czarne, 2009 (Seria Reportaż)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6