Przewodnik turystyczny i opinie
Kategorie: Wszystkie | Film | Kuchnia | Literatura | Miejsca | Muzyka | Praga | Varia
RSS
piątek, 06 stycznia 2012
Telč i Třeboň w jeden dzień. Odc. 2. i ostatni: Třeboň

 

W Třeboni powitało mnie ostre popołudniowe słońce, takie jakie wychodzi po deszczu w parny letni dzień. W zasadzie można powiedzieć, że to powtórka z rozrywki, znowu zamek przylegający do ładnego rynku z podcieniowymi kamieniczkami. Třeboň ma charakter uzdrowiskowy i to się da zauważyć bardzo szybko. Miasto oferuje wiele terenów zielonych, piękny i rozległy park zamkowy i miejsca do sportowej rekreacji. Przyjemny, podłużny rynek otaczają kamienice z okresu renesansu i baroku. Szczególnie przyciaga wzrok biały dom z 1544 r., w którym mieści się hotel Bílý Koníček. Oryginalny szczyt kamienicy zakończony jest wieżyczkami. Ponad dachy przyrynkowych kamienic wznosi się wieża ratusza z 1566 r., przebudowanego w XVII-XIX w. Plac zdobi renesansowa studnia i kolumna maryjna z 1781 r.

 

 

 

 

 

 

Prawa miejskie Třeboň uzyskała od Rožmberków, którzy odkupili osadę od panów z Landštejna w 1341 r. Ponad dwieście lat później miasto i zamek objął we władanie ostatni z Rožmberków, Petr Vok, który cieszył się dobrą sławą. Za jego życia codziennie rano i popołudniu na zamku w Třeboni wydawano posiłki dla biednych. Po jego śmierci utrwaliła się legenda dobrodzieja i sympatycznego zalotnika, którą rozszerzyła literatura i utrwalił film.

Do zamku wiodą cztery bramy, jedna z nich – północna, datowana na 1607 r., jest usytułowana w narożniku miejskiego rynku. Zamek był wielokrotnie rozbudowywany i przebudowywany. Brat Petra, Vilém z Rožmberka, przebudował go w stylu renesansowym po pożarze w 1562 r. Rodzina Schwarzenbergów, która w 1660 r. w odziedziczyła zamek przebudowała go w stylu barokowym. W latach 20. XX w. Schwarzenbergowie spędzali w zamku już tylko Boże Narodzenie i Nowy Rok, przez resztę roku służył jako hotel. W 1940 r. zamek zabrało gestapo, a po II wojnie światowej został upaństwowiony. Zamek można zwiedzić z przewodnikiem, do wyboru są trzy trasy: renesansowe komnaty Rožmberków, XIX-wieczne apartamenty Schwarzenbergów oraz kazamaty, stajnia i psia kuchnia (!).

 

 

 

 

 

Park zamkowy zaczął się kształtować za Petra Voka w XVI w., wcześniej, jak się domniemywa, naprawdopodobniej zamek okalał teren z wodną fosą. Pan z Rožmberków chciał cieszyć oko zielonym otoczeniem, stawiał drewniane altany, które służyły przy uroczystościach i letnich zabawach. Oczywiście nic się nie zachowało. Książę Jan Adolf II Schwarzenberg nadał ogrodowi charakter angielskiego parku, sadził całe kolekcje drzew i egzotycznych roślin. Podobno park nie przeszedł większej przemiany od tamtych czasów, czyli początku XIX w. Po 1945 r. był trzykrotnie odnawiany (w l. 50., 70. i 90.). Jest ulubionym miejscem odpoczynku mieszkańców i kuracjuszy z ośrodków uzdrowiskowych, rzeczywiście miło jest przysiąść w cieniu i schronić się przed tłumem turystów okupujących pobliski rynek.

 

 

 

Stare miasto od południa okalają brzegi stawu Svět, wzdłuż których biegną szlaki spacerowe i rowerowe. Po stronie południowo-wschodniej znajduje się park i neogotycka kaplica - mauzoleum Schwarzenbergów, ufundowana przez Jana Adolfa II. Schwarzenberga i jego żonę Eleonorę. W krypcie z 1877 r. spoczywa 26 członków tego rodu.
Niestety chcąc zdążyć na ostatni tego dnia autobus do miejsca mojego noclegu musiałam z przyjemności zwiedzania krypt zrezygnować. Ale i tak na jeden dzień miałam dosyć, dwa miasta, dwa zamki, komnaty i apartamenty, zamkowe ogrody, zatłoczone rynki, podcieniowe kamieniczki, słone paluszki i zimne piwo na obiad. Wystarczy. A następnego dnia ruszyłam do Czeskich Budziejowic.

Za źródła posłużyły mi:
Czechy, praktyczny przewodnik / Sławomir Adamczak, Katarzyna Firlej. Bielsko-Biała, 2008
i czeska Wikipedia



sobota, 31 grudnia 2011
O Milenie

O Milenie Jesenskiej wiedziałam tyle, ile pisze Wikipedia. I oczywiście nie raz czytałam o jej bliskiej znajomości z Franzem Kafką. Najpierw wpadły mi w ręce jej teksty publicystyczne Ponad nasze siły, wydane w serii reportażowej Czarnego. Ale przeleżały nieczytane parę ładnych miesięcy właściwie nie wiadomo dlaczego. Okazało się, że czekały na swoje preludium – biografię Jesenskiej pióra szwedzkiego pisarza, dziennikarza i krytyka literackiego Steva Sema-Sandberga, którą pochłonęłam w dwa wieczory. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne w serii Lilith, poświęconej niezwykłym kobietom.

Nie mogłam się oderwać od dramatycznych losów Mileny, kobiety niezwykłej, niezależnej, inteligentnej, odważnej i bardzo samotnej. Wychowywała się bez matki, zmagając się z brakiem akceptacji i odrzuceniem przez ojca. Jej wybory nie były jednoznaczne. Bohaterka rozczula nieporadnością z jaką starała się zwrócić na siebie uwagę otoczenia, denerwuje skrajnym egoizmem, wzbudza podziw niezłomnością przekonań i poczynań. Jej postać jest wieloznaczna, skomplikowana i fascynująca…

W Jesenskiej urzeka mnie jej sposób na wolność, podczas gdy całe życie zmagała się ze zniewoleniem. Tym sposobem było pisanie. Zawsze pisała o rzeczach ważnych nawet jeśli były codzienne i powszednie. Miała dar obserwacji i wyciągania wniosków. I nie bała się ich wyciągać. Pozostała wolna do końca. Zmarła w niemieckim obozie koncentracyjnym dla kobiet Ravensbrück.

 




Ravensbrück. O Milenie Jesenskiej / Steve Sem-Sandberg, przeł. Irena Kowadło-Przedmojska. Wołowiec, Wydawnictwo Czarne, 2009 (Seria Lilith)

 

Ponad nasze siły. Czesi, Żydzi i Niemcy, wybór publicystyki z lat 1937-1939 / Milena Jesenská, wyboru dokonali Václav Burian i Leszek Engelking, przeł. i przedmową opatrzył Leszek Engelking. Wołowiec, Wydawnictwo Czarne, 2009 (Seria Reportaż)

niedziela, 18 grudnia 2011
Havel

Chciałam odkurzyć trochę blog i zamieścić kolejne wakacyjne wspomnienia. Jednak nie dziś.

Dziś w nocy zmarł Vaclav Havel (*5.10.1936 +18.12.2011), człowiek, który oddał Czechom wolność. Cześć Jego pamięci.

wtorek, 08 listopada 2011
Polsko w Ostrawie

W Ostrawie trwa właśnie festiwal mający przybliżyć Czechom polską kulturę. Nie jest tajemnicą, że to zainteresowanie Polaków Czechami, literaturą, filmem, językiem, kulturą po prostu, nie znajduje odzwierciedlenia po drugiej stronie granicy. Czesi nie mają swoich Mariuszów Szczygłów i Suroszów, choć tych naszych chętnie w przekładzie na czeski czytają.

Polskie Dni w Ostrawie to promocja polskiego filmu, literatury, muzyki, teatru. Brzmi wspaniale prawda? Ale program jakoś nie rzuca na kolana. Trochę szkoda, że spotkania z polską literaturą to spotkania z dobrze już Czechom znanymi autorami, którzy piszą po polsku o Czechach. Do tego czeska inscenizacja Gottlandu wg Mariusza Szczygła, kilka dość świeżych produkcji polskiej kinematografii, jakieś wystawy, koncert. Niedosyt ten program pozostawia. A może się czepiam? Pocieszające, że to impreza cykliczna. W tym roku czwarta edycja.

Tutaj oficjalna strona festiwalu: http://www.polskedny.cz/
Informacje Instytutu Książki: http://www.instytutksiazki.pl/pl,ik,site,6,4,26561.php

sobota, 08 października 2011
Dziś mi w duszy gra...

The TAP TAP :)

Są doskonali! Dzisiejszy koncert w Arkadach Zamku Królewskiego na długo poprawił mi nastrój. Ogromna dawka pozytywnej energii!

 

 

 

Strona kapeli The TAP TAP

czwartek, 22 września 2011
Kolekcja czeskiej literatury i filmu

Podaję za stroną Czeskiego Centrum w Warszawie: http://warsaw.czechcentres.cz/program/travel-events/agora/

Świetna okazja żeby uzupełnić domową bibliotekę i filmotekę za jednym zamachem. Ostrzę sobie zęby na niektóre tytuły.

Wydawnictwo Agora przygotowało cykl 17 publikacji, w ramach którego zaprezentuje największe filmowe ekranizacje literatury czeskiej.
W 17 tomach znajdą się powieści m.in. J. Haška, K. Čapka, B. Hrabala, V. Havla, J. Škvoreckého i wielu innych w najlepszych polskich przekładach. Tę listę - uznanych czeskich pisarzy - uzupełniają nazwiska niemniej sławnych reżyserów: M. Formana, J. Menzela, K. Kachyni, Z. Svěráka... Ich filmy bowiem, zrealizowane na podstawie dzieł tworzących serię, zostały dołączone w formie DVD do każdego z tomów.  Kolekcja opatrzona została symbolem „Książka jak się patrzy” - to nowy cykl wydawniczy Agory, który prezentuje wielką literaturę czeską oraz jej najwybitniejsze ekranizacje.

Czeskie Centrum w Warszawie objęło nad serią Patronat honorowy.

Spis przygotowanych publikacji:

7.10.2011 Obsługiwałem angielskiego króla (Obsluhoval jsem Anglického krále); autor Bohumil Hrabal, reżyseria Jiří Menzel

14.10.2011 Śmierć pięknych saren (Smrt krásných srnců); autor Ota Pavel, reżyseria Karel Kachyňa

21.10.2011 Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej (Osudy dobrého vojáka Švejka za světové války) tom 1 i 2; autor Jaroslav Hašek, reżyseria Karel Steklý

28.10.2011 Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej (Osudy dobrého vojáka Švejka za světové války) tom 3i4; autor Jaroslav Hašek, reżyseria Karel Steklý

4.11.2011 Czarny Piotruś (Černý Petr); autor Jaroslav Papoušek oraz Miloš Forman,  reżyseria Miloš Forman

11.11.2011 Opera żebracza (Žebrácká opera); autor Václav Havel, reżyseria Jiří Menzel

18.11.2011 Sklep przy głównej ulicy (Obchod na Korze);autor Ladislav Grosman, reżyseria Ján Kadár, Elmar Klos

25.11.2011 Butelki zwrotne  (Vratné lahve); autor Zdeněk Svěrák, reżyseria Jan Svěrák

2. 12.2011 Palacz zwłok (Spalovač mrtvol); autor Ladislav Fuks, reżyseria Juraj Herz

9.12.2011 Święto przebiśniegu (Slavnosti sněženek); autor Bohumil Hrabal, reżyseria Jiří Menzel

16.12.2011 Perełki na dnie (Perličky na dně); autor Bohumil Hrabal, reżyseria Jiří Menzel, Jan Němec, Evald Schorm, Věra Chytilová, Jaromil Jireš

23.12.2011 Lemoniadowy Joe (Limonádový Joe aneb Koňská opera); autor Jiří Brdečka, reżyseria Oldřich Lipský

30.12.2011 Kapryśne lato (Rozmarné léto); autor Vladislav Vančura, reżyseria Jiří Menzel

6.01.2012 Pociągi pod specjalnym nadzorem (Ostře sledované vlaky); autor Bohumil Hrabal, reżyseria Jiří Menzel

13.01.2012 Wychowanie dziewcząt w Czechach (Výchova dívek v Čechách); autor Michal Viewegh, reżyseria Petr Koliha

20.01.2012 Krakatit (Krakatit); autor Karel Čapek, reżyseria Otakar Vávra

27.01.2012 Batalion czołgów (Tankový prapor); autor Josef Škvorecký, reżyseria Vít Olmer

niedziela, 18 września 2011
Telč i Třeboň w jeden dzień. Odc. 1. Telč

Jeden dzień i dwa niewielkie miasteczka oddalone od siebie o jakieś 60-70 km. Środek transportu: autobus, umiejętność czytania rozkładów jazdy okazuje się zbędna, lepiej sprawdza się stara prawda: koniec języka za przewodnika. Czasem lepiej jest poczekać na pierwszy lepszy autobus i zapytać kierowcy, gdzie jedzie. Często okazywało się, że właśnie tam, gdzie chcę, a na rozkładzie za nic nie mogłam znaleźć pasującego kursu. Ilu przewoźników tyle rozkładów, a każdy napisany według innego pomysłu.

W Telczy jestem około dziesiątej rano, chmurzy się i zbiera na deszcz. Postanawiam przejść się dookoła rynku i na początek zwiedzić zamek. Dobry pomysł, na poważniej rozpadało się, kiedy oglądałam wnętrza zamku.

 

 

 

 

 

 

Miasteczko Telč od 1992 r. znajduje się na Liście Światowego dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Nic dziwnego. Najstarsza część miasta z urokliwym rynkiem, zamkiem – rezydencją Zachariasza z Hradca (Zachariáša z Hradce) i kościołem św. Jakuba leży na cyplu otoczonym z trzech stron stawami i strumykami. Wąski, długi rynek otoczony jest renesansowymi i barokowymi kamieniczkami, które chyba przez to, że są niewysokie, o pastelowych fasadach i dekoracyjnych szczytach sprawiają prawdziwe bajkowe wrażenie. Większość domów pamięta czasy przebudowy miasta w drugiej połowie XVI w. ale fantazyjne fasady pochodzą często z XVII lub XVIII w.

W południowo-wschodniej części rynku stoi kolumna morowa z 1717 r. z grupą rzeźb i górującą figurą Najświętszej Marii Panny i zaraz obok siedemnastowieczna fontanna z figurą św. Małgorzaty (sv. Markéty).

Od północnego zachodu rynek zamyka zamek. Został wzniesiony jako obronna twierdza w połowie XIV w. przez Panów z Hradca. W 1550 r. przechodzi w ręce Zachariasza z Hradca, który przebudował i rozbudował zamek w stylu renesansowym. Oczarowany sztuką renesansu, sprowadzał artystów z Włoch do prac architektonicznych i wykończeniowych. Reprezentacyjne i prywatne apartamenty są teraz przykładem wpływów sztuki włoskiej na Morawach.

 

 

 

 

 

 

Zaraz przy głównej bramie znajduje się kaplica św. Jerzego (sv. Jiřího), gdzie znajdują się marmurowe grobowce Zachariasza i jego żony - Katarzyny z Valdštejna. Małżonków, jako biblijną parę Adama i Ewę, przedstawiają też rzeźby naścienne umieszczone we wnęce na prawo od wejścia. Trudno je przegapić. Kolejni właściciele zamku, niewiele ingerowali w jego kształt i dbali o utrzymanie majątku, dzięki czemu do dziś w bardzo dobrym stanie zachowały się oryginalne wnętrza z wyposażeniem. Ogród zamkowy, założony w latach 70. XVI w. jest niewielki, ale przytulny, otoczony stylowymi arkadami.

Telč urzeka przede wszystkim malowniczym rynkiem z pięknymi kamienicami. Zamek tak wtapia się w zabudowę, że bardziej przyciągają wzrok wieże sąsiadujacego z nim kościoła św. Jakuba. Po przeciwległej zaś stronie dominuje najstarsza budowla w mieście, wysoka romańska wieża późnogotyckiego kościoła św. Ducha z XIII w. Nieopodal w kamienicy Telčský dům można zapoznać się z historią, legendami miejskimi i elfem Telčákiem.

 

 

 

 

 

 

 

Ciekawe linki:

strona miasta

zamek

Korzystam z:

Czechy, praktyczny przewodnik / Sławomir Adamczak, Katarzyna Firlej. Bielsko Biała, 2008.

Czechy, baedeker. Bielsko Biała, 2008.



wtorek, 13 września 2011
Z wizytą w... Nowym Jorku

 

W 1963 roku komunistyczne władze Czechosłowacji zezwoliły grupie artystów na krótki wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Do Nowego Jorku wybrał się m.in. Vladimír Fuka (1926-1977) – malarz, grafik, ilustrator, wnikliwy obserwator i komentator otaczajacej go rzeczywistości. Miasto całkowicie go olśniło, zafascynowało monumentalną i nowoczesną architekturą, światem mediów i błyskawicznej informacji, krzykiem wszechobecnej reklamy, dźwiękami ulicznego jazzu. Oczarowany kolorami, kształtami, fakturami utrwalał swe emocje na papierze. Powstała teka rysunków i grafik, na których Fuka zarejestrował swój obraz Nowego Jorku – miasta, które nigdy nie zasypia. Po powrocie do kraju artysta przedstawił swe prace wydawnictwu, które szybko podjęło decyzję o wydaniu książki. Nad warstwą tekstową książki miał pracować Zdeněk Mahler i z tej okazji po raz pierwszy wyjechał do Ameryki, choć w Nowym Jorku od lat mieszkała jego ciotka i kuzyn. Zdeněk Mahler (ur. 1928) – pisarz, dramaturg i pedagog, po latach pracy na etacie redaktora, wykładowcy i dramaturga od roku 1960 uprawia wolny zawód, głównie pisząc książki i sztuki dramatyczne dla teatru, telewizji i radia. W czasie aksamitnej rewolucji aktywnie wspierał studentów i wyrażał swe poglądy w publicystyce i poprzez działalność związaną z teatrem. Głównym przedmiotem jego zainteresowań jest muzyka.

W Nowym Jorku Zdeněk Mahler i Vladimír Fuka wspólnie pracowali nad książką. Przemierzali aleje i parki, chłonęli atmosferę metropolii, obserwowali tętniące życiem ulice, przyglądali się nowojorczykom i wszystkie wrażenia skrzętnie notowali – słowem i obrazem. Fuka był coraz bardziej oczarowany miastem i zdeterminowany. W tym czasie był już ciężko chory. Przeświadczony o tym, że zostało mu mało czasu, zdecydował się zostać w Ameryce. Wykorzystał pierwszą nadarzającą się okazję, aby wyjechać z Czechosłowacji i osiąść na stałe w Nowym Jorku, mieście swoich marzeń. Rzecz jasna rozzłościło to władze i StB (Státní bezpečnost) nakazała zniszczyć cały, już przygotowany do dystrybucji, nakład książki. Na szczęście Zdeněk Mahler zabezpieczył próbne wydruki, które ponad czterdzieści lat później posłużyły jako makieta do wydrukowania pierwszego wydania książki Nowy Jork.

Przez te prawie pół wieku, jakie upłynęło od powstania książki, świat się skurczył. Wtedy Nowy Jork był dla Czechów i innych narodów, żyjących w komunistycznym reżimie wyśnionym rajem i symbolem wolności. Teraz jest na wyciągnięcie ręki, zwyczajny, raczej uważany za symbol imperialnych ambicji, dominacji pieniądza i krytykowanego konsumpcyjnego stylu życia. Wiele się zmieniło, czy więc książka napisana w latach sześćdziesiątych, z ówczesnej perspektywy może zainteresować dzisiejszego czytelnika? Może. Wspólny projekt Fuki i Mahlera jest zadziwiająco współczesny, aktualny i atrakcyjny. Wydaje się, że to za sprawą doskonałej grafiki i świetnych tekstów, które razem stanowią idealną całość. Trudno jest określić, czym jest właściwie ta książka. Nie jest przewodnikiem dla turystów, reportażem podróżniczym, albumem ani pamiętnikiem. Jest raczej zbiorem złotych myśli, metafor, zapisem wrażeń, czasem danych faktograficznych, a w tym wszystkim ilustracje pełnią równorzędną rolę informacyjną, co słowo. Ta książka składa się z emocji – z fascynacji, oczarowania i marzeń o lepszym życiu, ale też z oszołomienia, dystansu i ironii. Autorzy starali się przybliżyć znaczenie symboliki Nowego Jorku jako fascynującego tygla narodów, religii i kultur.

Książka ukazała się, nakładem czeskiego Wydawnictwa Albatros w 2008 roku w prawie niezmienionej formie. Dziesięć lat temu Nowy Jork stał się celem ataku terrorystycznego, i to właśnie odnotowanie starty nowojorskich bliźniąt, wież WTC, jest jedyną zmianą w stosunku do tekstu z 1964 roku. Książka jest pięknie i starannie wydana. W 2008 roku otrzymała Złotą Wstążkę dla najpiękniejszej książki artystycznej. Wersję polską, pierwszą obcojęzyczną, opublikowało krakowskie Wydawnictwo Bona. Warto po nią sięgnąć.

Na stronie Wydawnictwa Bona możecie zajrzeć do środka!

Źródła:

Wywiad z Zdeňkem Mahlerem (Lidovky, 5.10.2008)

Wywiad z redaktorem czeskiego wydania (radio, 16.10.2008)

Nowy Jork / Vladimír Fuka, Zdeněk Mahler ; przeł. Katarzyna Kępka-Falska. - Kraków: Wydawnictwo Bona, 2011.

Za wieczory spędzone z książką dziękuję Wydawnictwu Bona.

czwartek, 08 września 2011
Egzystencjalna perełka

Lubię słowa, zdania, zwroty, wyrażenia. Czasami je kolekcjonuję, układam pieczołowicie, zapisuję dla pamięci, żeby za chwilę o nich zapomnieć. Słowa są ulotne ale czasem ktoś zapisze to, co mu w duszy gra na bardziej trwałym materiale niż kartka papieru. Na murze na przykład :)

 

 

Na taką perełkę natknęłam się błądząc uliczkami w Českým Krumlovie. Te frazy na brudnej ścianie, nieco już wytarte, wydały mi się wyjątkowo malownicze. Niestety nie mogę wszystkiego odczytać i myślę, że jest to raczej twórczość własna nieznanego autora, niż fragment znanego wiersza czy piosenki, ale mogę się mylić. A może zwykła grafomania, ale jaka urocza. Ściennego poetę, jak widać, trapiły egzystencjalne rozterki i potrzeba uzewnętrznienia swoich myśli. Do kolekcji.

niedziela, 04 września 2011
Powieść nad chmurami. To tak na marginesie

O filmie pisała tutaj Tajnosti. Obrazu Davida Ondříčka nie widziałam, ale ufam, że wszystko przede mną. Jak informuje wydawca, historia Fleischmana, głównego bohatera książki Jaroslava Rudiša, powstała na potrzeby filmu właśnie, choć książka nie jest scenariuszem, ani film nie stanowi wiernej adaptacji powieści.

Fleischman to po prostu Fleischman, nie da się go nie lubić. Zagubiony w chmurach, wpatrzony w niebo, lepiej rozumiejący wyże i niże baryczne niż ludzi, skrupulatnie notujący wartości ciśnienia atmosferycznego, prędkość i kierunek wiatru. Samotny, odrzucony, inny, cudownie wrażliwy, szczery i krok po kroku pokonujący swoje ograniczenia, zahamowania i strachy. Książka lekka, dowcipna, ale zarazem dotykająca spraw trudnych i bolesnych i to na dwóch płaszczyznach – historii jednostki i dziejów całego narodu. To taki koktajl z lekkich cumulusów z małą nutką goryczy. Polecam, bo warto!

To tak na marginesie.

Grandhotel. Powieść nad chmurami / Jaroslav Rudiš, przekład Katarzyna  Dudzic. - Wrocław: Good Books, 2011.

Więcej o książce na stronie wydawcy: Good Books

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6